Spowodowana była kilkoma przeciwnościami losu, kompletnie niezależnymi ode mnie. Ale, jak to się mawia,"raz na wozie, raz pod wozem". Dziękuję Wam zawszystkie ciepłe słowa i pytania, czy aby napewno żyję :) W dodatku mam problemy z klawiaturą, tak więc wybaczcie wszelkie literówki.
Co się zmieniło w ciągu tego miesiąca? Wiele rzeczy. Przede wszystkim uczyniłam coś, na co do tej pory brakowało mi odwagi - zapisałam się na siłownię! Na razie uczęszczam na zajęcia fitness, najczęściej BUP, zumba lub pilates. Przyznam szczerze, że trening w grupie osób to zupełnie coś innego. Czuję, że potrafię dać z siebie o wiele więcej, niż podczas ćwiczeń w domowym zaciszu. Bez wątpienia motywująco działa na mnie atmosfera panująca na zajęciach. Instruktorki na mojej siłowni są niezwykle sympatyczne i potrafią zmotywować, by walczyć z całych sił. Dodatkowo, będąc swego rodzaju perfekcjonistką, odczuwam potrzebę rywalizacji z innymi uczestniczkami zajęć. O ile ta cecha charakteru być może nie zawsze pomaga mi w codziennym życiu, to siłowni się przydaje. Gdy odczuwam niesamowite zmęczenie i jestem pewna, że nie wytrzymam ani sekundy dłużej, patrzę na pozostałe panie i myślę: "Nie poddam się tak łatwo! Skoro one potrafią,to i ja mogę!" :)
![]() |
| Źródło:Pinterest |
Jako, że odkąd skończyłam 3-miesięczne wyzwanie z Ewą Chodakowską upłynęło już sporo czasu, spodziewajcie się niebawem wpisu z moim podsumowaniem tego programu. Obiecałam Wam go, a więc się pojawi - nie rzucam słów na wiatr :)
A jak jest z Wami, ćwiczycie na siłowni? Są tu jakieś fanki zumby?
Pozdrawiam i czekam na Wasze komentarze!

Bardzo dobrze, walcz o siebie, nie pożałujesz :)
OdpowiedzUsuńJa uwielbiam każdą formę aktywności, tyle samo daję z siebie w domu jak i na siłowni, choć na pewno coś w tym jest, że przy innych mogę jeszcze więcej :)
Jestem pewna, że nie będę żałowała - moim zdaniem to świetna inwestycja w przyszłość :))
UsuńTeoretycznie to nie zapisałaś się na siłownię (bo nie ćwiczysz na maszynach, a uczęszczasz na grupowe zajęcia. chyba, że źle zrozumiałam), tylko do fitness klubu :) ale to tam szczegół. Czepiam się tylko (ten ciągły deszcz źle na mnie wpływa :P), nie przejmuj się.
OdpowiedzUsuńTeż kiedyś chodziłam na takie zajęcia, ale to baaardzo dawno temu. Pamiętam, że największą motywacją dla mnie były starsze panie. Ja nastolatka, która ledwo zipie kontra 50-latki, które wymiatają jak zawodowe fitnesski :D
Masz rację, napisałam w ten sposob, ponieważ są to zajęcia oferowane przez siłownię :-) planuję dokupić karnet na "maszyny". Co do starszych ode mnie pań, mam tak samo. Pozdrawiam!
UsuńJa po sesji zapisuję się na siłownię :D
OdpowiedzUsuńPowodzenia na sesji :-)
Usuń