piątek, 7 czerwca 2013

Wybaczcie tak długą przerwę...

Witam Was bardzo serdecznie po dość długiej, ponad miesięcznej przerwie...
Spowodowana była kilkoma przeciwnościami losu, kompletnie niezależnymi ode mnie. Ale, jak to się mawia,"raz na wozie, raz pod wozem". Dziękuję Wam zawszystkie ciepłe słowa i pytania, czy aby napewno żyję :) W dodatku mam problemy z klawiaturą, tak więc wybaczcie wszelkie literówki.
Co się zmieniło w ciągu tego miesiąca? Wiele rzeczy. Przede wszystkim uczyniłam coś, na co do tej pory brakowało mi odwagi - zapisałam się na siłownię! Na razie uczęszczam na zajęcia fitness, najczęściej BUP, zumba lub pilates. Przyznam szczerze, że trening w grupie osób to zupełnie coś innego. Czuję, że potrafię dać z siebie o wiele więcej, niż podczas ćwiczeń w domowym zaciszu. Bez wątpienia motywująco działa na mnie atmosfera panująca na zajęciach. Instruktorki na mojej siłowni są niezwykle sympatyczne i potrafią zmotywować, by walczyć z całych sił. Dodatkowo, będąc swego rodzaju perfekcjonistką, odczuwam potrzebę rywalizacji z innymi uczestniczkami zajęć. O ile ta cecha charakteru być może nie zawsze pomaga mi w codziennym życiu, to siłowni się przydaje. Gdy odczuwam niesamowite zmęczenie i jestem pewna, że nie wytrzymam ani sekundy dłużej, patrzę na pozostałe panie i myślę: "Nie poddam się tak łatwo!  Skoro one potrafią,to i ja mogę!" :)

Źródło:Pinterest

Jako, że odkąd skończyłam 3-miesięczne wyzwanie z Ewą Chodakowską upłynęło już sporo czasu, spodziewajcie się niebawem wpisu z moim podsumowaniem tego programu. Obiecałam Wam go, a więc się pojawi - nie rzucam słów na wiatr :)

A jak jest z Wami, ćwiczycie na siłowni? Są tu jakieś fanki zumby?
Pozdrawiam i czekam na Wasze komentarze!

6 komentarzy:

  1. Bardzo dobrze, walcz o siebie, nie pożałujesz :)
    Ja uwielbiam każdą formę aktywności, tyle samo daję z siebie w domu jak i na siłowni, choć na pewno coś w tym jest, że przy innych mogę jeszcze więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem pewna, że nie będę żałowała - moim zdaniem to świetna inwestycja w przyszłość :))

      Usuń
  2. Teoretycznie to nie zapisałaś się na siłownię (bo nie ćwiczysz na maszynach, a uczęszczasz na grupowe zajęcia. chyba, że źle zrozumiałam), tylko do fitness klubu :) ale to tam szczegół. Czepiam się tylko (ten ciągły deszcz źle na mnie wpływa :P), nie przejmuj się.

    Też kiedyś chodziłam na takie zajęcia, ale to baaardzo dawno temu. Pamiętam, że największą motywacją dla mnie były starsze panie. Ja nastolatka, która ledwo zipie kontra 50-latki, które wymiatają jak zawodowe fitnesski :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, napisałam w ten sposob, ponieważ są to zajęcia oferowane przez siłownię :-) planuję dokupić karnet na "maszyny". Co do starszych ode mnie pań, mam tak samo. Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Ja po sesji zapisuję się na siłownię :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, Twoja opinia wiele dla mnie znaczy.
Jeśli spodobał Ci się blog, dodaj go do obserwowanych i polub na Facebooku! :)