niedziela, 30 czerwca 2013

Bloglovin + Akcja motywacyjna na Facebooku

Witam w deszczowe popołudnie.
Dzisiaj krótko, zwięźle i na temat. Post, jak podpowiada sam tytuł, dotyczył będzie dwóch rzeczy. Zacznę od Bloglovin.
W środowisku bloggerskim ostantio bardzo popularne stało się używanie Bloglovin. Krąży pogłoska, że wkrótce ma zniknąć usługa Google Read. Nie wiem, w jakim stopniu jest to prawdą, ale wyznaję zasadę "przezorny zawsze ubezpieczony" :) Dołączyłam więc i ja, zachęcam do śledzenia bloga za pośrednictwem tego serwisu:

Follow my blog with Bloglovin

Na moim Facebookowym fanpage trwa właśnie akcja motywacyjna zachęcająca do aktywności fizycznej w celu dokonania ostatnich poprawek przed tegorocznym debiutem w bikini :) Zapraszam do polubienia: KLIK.
Oto przykładowe zdjęcie motywacyjne. Więcej takich znajdziecie na Facebooku Madame Magnifica:
Źródło: Instagram

Pragnę zaznaczyć, że zdjęcia publikowane przeze mnie na fanpage'u nie są moją własnością i pochodzą z Internetu.

Pozdrawiam!

wtorek, 25 czerwca 2013

3 miesiące z Ewą Chodakowską - czy warto?

Witam Was serdecznie!
Nadszedł czas na podsumowanie moich 3 miesięcy z treningami Ewy Chodakowskiej, która z dnia na dzień zyskuje coraz to większą popularość. Gdy zaczynałam przygodę z programem tej Pani, na Facebooku opcję "Lubię to!" zaznaczyło niespełna 10 z moich znajomych. Dziś ta liczba przekracza 45 osób, co bardzo mnie cieszy. Oczywiście nie twierdzę, że to moja zasługa. Mam nadzieję, że nie poprzestali oni na śledzeniu motywujących wpisów Ewy i tak jak ja zmienili coś w swoim życiu.

Podsumowanie miesiąca 1.: KLIK
Ewa Chodakowska
/Źródło: afterparty.pl
 


Miesiąc 2.: KLIK


Jakie zmiany zauważyłam po upływie 3 miesięcy?

Zmianie na lepsze uległo nie tylko moje ciało, ale także i dusza. Stałam się pewniejsza siebie, świadoma swojej atrakcyjności. Niemal zupełnie pozbyłam się kompleksów. Zaakceptowałam swój wygląd, chociaż pozostało jeszcze kilka mankamentów, nad którymi będę usilnie pracowała.


Moje pomiary początkowe: 16.01.2013

talia - 70 cm

brzuch - 85 cm

biodra - 87 cm

uda - 58 cm

Po 3 miesiącach: 16.04.2013

talia - 65 cm

brzuch - 77 cm

biodra - 80 cm

uda - 55 cm

Mam typową figurę gruszki, dlatego uda chudną mi najwolniej.
Zdjęć nie posiadam z powodu awarii, którą przeszedł mój komputer, o czym wspominałam wcześniej.

Jak ćwiczyłam?

Nie posunę się do stwierdzenia, jakobym rygorystycznie i bezwzględnie przestrzagała ustalonego planu ćwiczeń, gdyż bywało różnie. Decyzje o treningu na dany dzień podejmowałam dość spontanicznie. Wyznaczałam sobie cele, zapisywałam postępy i analizowałam je. Plany z poprzednich miesięcy znajdziecie w oddzielnych postach, do których linki podałam u góry. Poniżej rozpiska z przełomu marca i kwietnia:


Czewrone kratki to dni, w których pominęłam ćwiczenia. Planowałam jeden taki dzień tygodniowo, przeznaczony na regenerację mięśni. Pozostałe wynikły z problemów zdrowotnych.

Jak się odżywiałam?

Zasad zdrowego odżywiania staram się przestrzegać od kilku lat ze względu na problemy zdrowotne, których padłam ofiarą.Nawyków żywieniowych niemusiałam zbytnio modyfikować, więc miałam poniekąd ułatwione zadanie. Jedyną zmianą było spożywanie na śniadanie owsianki. Poświęciłam temu oddzielny post: KLIK

Moje stanowisko na temat osoby Ewy Chodakowskiej....

Wraz ze wzrostem popularności, na Ewę spada coraz to większa fala krytyki. Nie jest to niczym nowym, gdyż "hejtrzy" znajdą się zawsze i wszędzie.Zarzuty wobec "trenerki całej Polski" bywają różne - że jest hochsztaplerką, że w istocie nie ma pojęcia o fitnessie, że się "sprzedała".... O ile jej faktycznych umiejętności nie zamierzam oceniać, gdyż wychodzę z założenia, że mogą to robić jedynie profesjonaliści, o tyle ostatniej obiekcji nie jestem w stanie pojąć. Ewa stara się unikać szumu medialnego wokól siebie, co widać. Gdyby faktycznie miała parcie na szkło, wywiady z nią możnaby było znaleźć w każdej kolorowej gazecie. Nie zapominajmy, że trener fitness to jej zawód, więc nie może tego robić całkowicie charytatywnie ;)

Podsumowując...

Czy warto podjąć 3-miesięczne wyzwanie Ewy? Zdecydowanie tak! Osiągnięcie efektów wizualnych jest kwestią indywidualną i w dużej mierze zależy od naszych genów. Część osób spore zmiany zauważa po miesiącu, inni po dłuższym czasie. Istotną rolę odgrywa także to, w jakim "stanie" znajduje się ciało rozpoczynającego treningi. Niemożliwe jest, aby w 3 miesiące pozbyć się mankamentów, na które pracowało się latami, prowadząc siedzący tryb życia i żywiąc się tzw."śmieciowym jedzeniem". Najważniejsze to nie poddawać się i nie wrócić do starych nawyków po zakończeniu wyzwania. 
Za to właśnie odczuwam największą wdzięczność Ewie: zdołała mnie zmotywować do regularnych treningów. Płyty zamieniłam na karnet w klubie fitness, rozpoczęłam także przygodę z bieganiem, o czym wspominałam w poprzednich postach. Jestem nowym człowiekiem - jeszcze nie w idealnym ciele, ale wszystko przede mną. Jestem już blisko celu, ale nie zamierzam spocząć na laurach.

Ewo, dziękuję Ci! <3

A Wy, ćwiczyłyście z Ewą? Jeśli tak, piszcie w komentarzach o swoich efektach, Jestem ich niesamowicie ciekawa.
Pozdrawiam gorąco!


niedziela, 9 czerwca 2013

Sportowiec w sieci...

Dzień dobry!
Ostatnio natknęłam się na bardzo ciekawy serwis internetowy, pełen inspiracji i motywacji. Sądzę, że każdy polski internauta słyszał o stronie Demotywatory.pl, która jakiś czas temu zrobiła ogromną furrorę, publikując treści humorystyczne. Strona Napieramy.pl to odpowiednik "Demotów" dla osób, które  nie wyobrażają sobie dnia bez porządnego treningu :) Taka inicjatywa bardzo do mnie przemawia. W życiu każdego z nas zdarzają się dni, gdy kompletnie nie mamy na nic ochoty, nie mówiąc już o ruszeniu się z kanapy i rzucieniu się w wir ćwiczeń. Z własnego doświadczenia wiem, że blogi i strony poświęcone takiej tematyce mogą bardzo pomóc. Oto kilka przykładowych obrazków, dzięki którym napewno nie odpuszczę sobie dzisiejszego wieczornego biegu:








Co o sądzicie o takim sposobie motywacji? Jakie są Wasze sposoby na "przegonienie lenia"? Pozdrawiam i czekam na komentarze!

piątek, 7 czerwca 2013

Wybaczcie tak długą przerwę...

Witam Was bardzo serdecznie po dość długiej, ponad miesięcznej przerwie...
Spowodowana była kilkoma przeciwnościami losu, kompletnie niezależnymi ode mnie. Ale, jak to się mawia,"raz na wozie, raz pod wozem". Dziękuję Wam zawszystkie ciepłe słowa i pytania, czy aby napewno żyję :) W dodatku mam problemy z klawiaturą, tak więc wybaczcie wszelkie literówki.
Co się zmieniło w ciągu tego miesiąca? Wiele rzeczy. Przede wszystkim uczyniłam coś, na co do tej pory brakowało mi odwagi - zapisałam się na siłownię! Na razie uczęszczam na zajęcia fitness, najczęściej BUP, zumba lub pilates. Przyznam szczerze, że trening w grupie osób to zupełnie coś innego. Czuję, że potrafię dać z siebie o wiele więcej, niż podczas ćwiczeń w domowym zaciszu. Bez wątpienia motywująco działa na mnie atmosfera panująca na zajęciach. Instruktorki na mojej siłowni są niezwykle sympatyczne i potrafią zmotywować, by walczyć z całych sił. Dodatkowo, będąc swego rodzaju perfekcjonistką, odczuwam potrzebę rywalizacji z innymi uczestniczkami zajęć. O ile ta cecha charakteru być może nie zawsze pomaga mi w codziennym życiu, to siłowni się przydaje. Gdy odczuwam niesamowite zmęczenie i jestem pewna, że nie wytrzymam ani sekundy dłużej, patrzę na pozostałe panie i myślę: "Nie poddam się tak łatwo!  Skoro one potrafią,to i ja mogę!" :)

Źródło:Pinterest

Jako, że odkąd skończyłam 3-miesięczne wyzwanie z Ewą Chodakowską upłynęło już sporo czasu, spodziewajcie się niebawem wpisu z moim podsumowaniem tego programu. Obiecałam Wam go, a więc się pojawi - nie rzucam słów na wiatr :)

A jak jest z Wami, ćwiczycie na siłowni? Są tu jakieś fanki zumby?
Pozdrawiam i czekam na Wasze komentarze!