czwartek, 3 października 2013

Szczęście mi nie sprzyja...

Nie, nie zapomniałam o blogu.
Nie, nie porzuciłam go.
Dlaczego więc tak dawno mnie tu nie było? Usprawiedliwienie poniżej... :)

W ostatnim czasie doszłam do wniosku,  że fortuna niezbyt mi sprzyja. Wiele spraw toczy się nie po mojej myśli.  Nie będę rozwodziła się nad wszystkimi problemami,  gdyż ten blog ma zadanie motywować,  a nie wprowadzać czytelnika w ponury nastrój.  Należę do grona osób,  które mimo wszystko starają się wierzyć,  że wszystko nabierze pozytywnych barw. Gdy dopadnie mnie jakiś problem, staram się wziąć sprawy w swoje ręce i go rozwiązać.

Źródło: Weheartit


Sprawy mają się zupełnie inaczej,  gdy na mej drodze pojawiają się przeszkody zupełnie niezależne ode mnie. W wyniku serii niefortunnych zdarzeń zmuszona jestem na dość długi czas zrezygnować z aktywności fizycznej. W połowie września dość niespodziewanie trafiłam do szpitala,  gdzie przeszłam operację. Według lekarzy moja przypadłość nie należała do najpoważniejszych i wszystko poszło zgodnie z planem. Co najgorsze, akurat właśnie przed wylądowaniem w szpitalu odnalazłam idealny wręcz dla siebie rytm ćwiczeń oraz odżywiania który sprawił, że wreszcie stałam się bliska wyznaczonego celu. Wszystko przepadło,  gdyż ponad dwa tygodnie spędzone w pozycji leżącej,  w dodatku wspomagane dietą bazującą głównie na pieczywie, nie odbiły się zbyt dobrze na moim wyglądzie.

Źródło: Weheartit
Mówi się trudno.  Gdy tylko dobiegnie końca okres mojej rekonwalescencji,  zamierzam znów wziąć się za siebie.  Nie poddam się tak łatwo!  ;) Brakuje mi codziennego biegania i wizyt na siłowni. Nie pozostaje mi nic innego, niż uzbroić się w cierpliwość, bo zdrowie jest najważniejsze.

A jak tam u Was? Mam nadzieję, że zdrowie Wam dopisuje i dajecie z siebie 100% podczas treningów :)
Pozdrawiam gorąco!