czwartek, 3 października 2013

Szczęście mi nie sprzyja...

Nie, nie zapomniałam o blogu.
Nie, nie porzuciłam go.
Dlaczego więc tak dawno mnie tu nie było? Usprawiedliwienie poniżej... :)

W ostatnim czasie doszłam do wniosku,  że fortuna niezbyt mi sprzyja. Wiele spraw toczy się nie po mojej myśli.  Nie będę rozwodziła się nad wszystkimi problemami,  gdyż ten blog ma zadanie motywować,  a nie wprowadzać czytelnika w ponury nastrój.  Należę do grona osób,  które mimo wszystko starają się wierzyć,  że wszystko nabierze pozytywnych barw. Gdy dopadnie mnie jakiś problem, staram się wziąć sprawy w swoje ręce i go rozwiązać.

Źródło: Weheartit


Sprawy mają się zupełnie inaczej,  gdy na mej drodze pojawiają się przeszkody zupełnie niezależne ode mnie. W wyniku serii niefortunnych zdarzeń zmuszona jestem na dość długi czas zrezygnować z aktywności fizycznej. W połowie września dość niespodziewanie trafiłam do szpitala,  gdzie przeszłam operację. Według lekarzy moja przypadłość nie należała do najpoważniejszych i wszystko poszło zgodnie z planem. Co najgorsze, akurat właśnie przed wylądowaniem w szpitalu odnalazłam idealny wręcz dla siebie rytm ćwiczeń oraz odżywiania który sprawił, że wreszcie stałam się bliska wyznaczonego celu. Wszystko przepadło,  gdyż ponad dwa tygodnie spędzone w pozycji leżącej,  w dodatku wspomagane dietą bazującą głównie na pieczywie, nie odbiły się zbyt dobrze na moim wyglądzie.

Źródło: Weheartit
Mówi się trudno.  Gdy tylko dobiegnie końca okres mojej rekonwalescencji,  zamierzam znów wziąć się za siebie.  Nie poddam się tak łatwo!  ;) Brakuje mi codziennego biegania i wizyt na siłowni. Nie pozostaje mi nic innego, niż uzbroić się w cierpliwość, bo zdrowie jest najważniejsze.

A jak tam u Was? Mam nadzieję, że zdrowie Wam dopisuje i dajecie z siebie 100% podczas treningów :)
Pozdrawiam gorąco!

piątek, 9 sierpnia 2013

Wyzwanie sierpniowe - jak mi idzie?

Dzień dobry!

W poprzednim poście opisałam Wam założenia swojego wyzwania sierpniowego. Postanowiłam sprawdzić, czy w ciągu miesiąca poranne bieganie, zajęcia fitness oraz jadłospis bazujący na owocach i warzywach mogą przynieść widoczne rezultaty.



Źródło obraka: Weheartit
 
Bieganie stanowi dla mnje nie lada wyzwanie, ze względu na wysoką temperaturę powietrza, utrzymującą się od jakiegoś czasu w naszym kraju. Uwielbiam lato i ciepłą pogodę, ale koliduje ona nieco z moimi planami. Nie pokuszę się o stwierdzenie, jakobym czekała z utęsknieniem na chłodniejsze dni (zimy wręcz nie znioszę), ale mam nadzieję, że regularne poranne biegi staną się możliwe w następnych dniach.

Na szczęście, na siłowni sala fitness jest klimatyzowana, więc z regularnymi ćwiczeniami problemów nie mam - dwa razy w tygodniu uczęszczam na zajęcia Zumby, dodatkowo na treningi funkcjonalne angażujące brzuch, uda i pośladki oraz stretching czy jogę.

Źródło obraka: Weheartit


Jeśli chodzi o dietę, to paradoksalnie wysoka temperatura bardzo mi sprzyja. Podczas upałów zwykle miewam mniejszy apeptyt i nie nachodzi mnie ochota na konsumowanie słodyczy, które uwielbiam, ale dopowadzają mnie do zguby :). Nawet lody nie wydają mi się tak kuszące, jak miesiąc temu. Na śniadania, podwieczorki czy kolacje spożywam sporo świeżych owoców i warzyw. Najczęściej decyduję się na sałaki - są proste w przygotowaniu. Na obiad wybieram zdrowe i w miarę lekkostrawne dania.

Źródło obraka: Weheartit
 
 
Początkowe efekty już zauważyłam - waga ruszyła się w dół po raz pierwszy od kilku miesięcy :)     Z pewnością podzielę się z Wami wrażeniami z eksperymentu pod koniec sierpnia.


Jak Wam idą ćwiczenia? Co sądzicie o bieganiu podczas upałów - odpuszczacie, czy jednak próbujecie?
Czekam na Wasze komentarze i pozdrawiam!

wtorek, 30 lipca 2013

Moje sierpniowe wyzwanie: poranne bieganie + dieta

Dzień dobry!
Źródło: Pinterest

Lipiec dobiega końca. Niestety, w tym miesiącu nieco zaniedbałam przestrzeganie diety, a właściwie zasad zdrowego odżywiania. Spowodowane było to w dużej mierze wyjazdem. Większość sierpnia planuję spędzić w domu, dlatego postanowiłam podjąć pewne wyzwanie. 


Słyszałam, że poranne bieganie może bardzo wspomóc spalanie tkanki tłuszczowej. Pragnę się przekonać, czy faktycznie tak jest. Do tej pory biegałam wieczorami, dlatego będzie to dla mnie spora zmiana. Z pewnością nie zamierzam biegać na czczo, gdyż jestem przekonana o szkodliwości takich działań względem zdrowia. Planuję biegać 4-5 razy w tygodniu.


Źródło: Pinterest

W sierpniu planuję także pewne zmiany nawyków żywieniowych: pieczywo i makaron będę spożywała okazjonalnie. Postaram się, aby moje posiłki bazowały na owocach i warywach. Do menu włączę również ryby, których niestety dotej pory nie spożywałam zbyt często.
Oprócz biegania, w dalszym ciągu planuję uczęszczać na zajęcia w klubie fitness.

Spodziewam się, iż w ten sposób uda mi się pozbyć ostatnich mankamentów mojej sylwetki. Dzięki programowi Ewy Chodakowskiej zostało ich już niewiele. W głownej mierze są to uda, które stały się nieproporcjonalne w stosunku do brzucha. Centymetry w udach tracę najwolniej i nie ukrywam, że nieco mnie to irytuje.

Źródło: Pinterest

Mam nadzieję, że uda mi się wytrwać w tym postanowieniu. Poranne bieganie planowałam rozpocząć już wczoraj, lecz do mojego miasta dotarła fala upałów.

O jakiej porze dnia najchętniej biegacie? Stosujecie diety, czy po prostu zdrowo się odżywiacie? 
Czekam na Wasze komentarze!


środa, 24 lipca 2013

Wszystko o... Zumbie.

Witam.
Z dniem dzisiejszym rozpoczynam kolejny cykl na blogu. Co jakiś czas będę publikowała artykuły na temat różnych form aktywności fizycznej, które, moim zdaniem, są warte uwagi. Nowa seria postów ma na celu udoskonalenie atrakcyjności bloga. Stali czytelnicy być może dostrzegli zmiany, takie jak nowy banner,  strony czy wreszcie cykle postów. Mam nadzieję, że dzięki temu blog jeszcze bardziej przypadnie Wam do gustu :)

Dzisiejszy post poświęcony będzie Zumbie. Uczęszczam na te zajęcia od dwóch miesięcy i jestem oczarowana.

Źródło: make-life-perfect.blogspot.com


Dlaczego zumba jest coraz bardziej popularna?

Zumba to połączenie tańców latynoamerykańskich i elementów fitness - doskonały trening całego ciała, angażujący różne partie mięśni, ujędrniając je. Jest to trening cardio poprawiający kondycję oraz skutecznie spalający tkankę tłuszczową. Szacuje się, że podczas jednego treningu możemy stracić nawet 400-600 kcal.
Podobnie jak każda forma aktywności fizycznej, Zumba wspomaga zwalczanie stresu i wydzielanie endrofin.
Treningi Zumby są różnorodne i energiczne. Ćwiczenia w rytm gorącej, latynoskiej muzyki to świetna zabawa. Wiele osób uważa je za przeciwieństwo monotonnych treningów na siłowni.

Kolejną zaletą Zumby jest fakt, iż trenować ją może każdy, bez wględu na wiek czy stopień codziennej aktywności fizycznej. Twórca tego programu, Alberto Perez, od początku pragnął zachęcić do niej osoby prowadzące siedzący tryb życia.

Jak powstała zumba?

W latach 90-tych w Kolumbii Alberto Perez, instruktor fitness, pewnego razu zapomniał przynieść na zajęcia taśmy z muzyką doćwiczeń. Postanowił improwizować, używając nagrań, które akurat miał w plecaku, między innymi salsy i merengue (muzyka taneczna pochodząca z Dominikany). Te nietypowe zajęcia przypadły do gustu ćwiczącym. Po przeniesieniu się do USA Alberto wraz ze swoimi współpracownikami odniósł spory sukces. Według strony Zumba.com, co tydzień ponad 12milionów osób bierze udział w tych zajęciach.

Zumba to świetna zabawa-przekonajcie się :)











Co sądzicie o Zumbie? Czy są wśród Was osoby, które ją trenują? 
Czekam na Wasze komentarze!

wtorek, 23 lipca 2013

Kącik urodowy: Jak dbać o rzęsy?

Dzień dobry!

W dzisiejszym poście chciałabym przedstawić Wam sposoby pielęgnacji rzęs. 
Chyba każda z nas pragnie, by były długie, gęste i mocne, gdyż nadają spojrzeniu zalotności. Osobiście nigdy nie próbowałam przedłużania rzęs czy jakiegokolwiek doczepiania, gdyż należę do grona szczęśliwych posiadaczek rzęs naturalnie długich. Śmiało przyznam, że mam na ich punkcie niemalże obsesję. Nie wyobrażam sobie codziennego makijażu bez użycia dobrej maskary, która je podkreśli :)


Źródło obrazka: www.patnow2468.pinger.pl


Poniżej kilka porad dotyczących pielęgnacji rzęs:

  1. Olej rycynowy - ponoć może zdziałać cuda. Niestety, u niektórych osób może wywołać podrażnienia oczu. Jako alergiczka zaliczam się do pechowej grupy, dlatego nie stosuję tej metody. Myślę, że warto wypróbować tę metodę iprzekonać się na własnej skórze, czy jest odpowiednia, ponieważ efekty mogą być zadowalające. 
  2. Wazelina - moja ulubiona metoda. Jest tania (około 2zł w aptece) i nie podrażnia wrażliwej skóry. Wazelinę stosuję na noc od dłuższego czasu i jestem bardzo zadowolona.
  3. Oliwa z oliwek i inne oleje - rzęsy, tak jak włosy, uwielbiają olejowanie. Osobom, u których nie sprawdza się olejek rycynowy, polecane są olejek łopianowy czy kokosowy. 
  4. Pomadka Alterra -zgadza się, pomadka na rzęsy :) Jeszcze nie próbowałam, lecz zbiera świetne recenzje: KLIKKLIK.
  5. Odżywki do rzęs - narynku dostępnych jest mnóstwo preparatów w różnych cenach. Warto po nie sięgnąć, jeżeli rzęsy są wyraźnie osłabione. Kilka przydatnych recenzji znalazłam na blogu Aliny: KLIK.
  6. Dokładny demakijaż to klucz do sukcesu. Pozostawianie tuszu na noc to najgorsza rzecz, jaką możemy zrobić swoim rzęsom. Staną się osłabione i łamliwe. Makijaż warto zmywać kosmetykami nie zawierającymi alkoholu, który może przesuszać.
  7. Unikanie maskar wodoodpornych, ponieważ obciążają rzęsy. Generalnie rzecz biorąc, jeślli chodzi o tusze, warto zmieniać je co pół roku i tak, jak w przypadku każdego kosmetyku, zwracać uwagę na termin przydatności ;)
  8. Zdrowe odżywianie - twierdzenie to z pewnością nikogo nie zaskoczy, bo odgrywa to istotną rolę we wszystkich aspektach związanych ze zdrowiem i pięknym wyglądem.
Mam nadzieję, że tych kilka wskazówek pomoże Wam w walce o piękne i zdrowe rzęsy.
A jakie są Wasze metody? Może znajdzie się ktoś, kto ma przedłużane lub zagęszczone rzęsy?
Czekam na Wasze komentarze!

niedziela, 21 lipca 2013

Niedzielna inspiracja: Angelica Kathleen Gonzalez

Witam Was serdecznie.
Z dniem dzisiejszym rozpoczynam nową serię. W postach zatytuowanych "Niedzielna inspiracja" postaram się przybliżyć Wam sylwetki osób, które można uznać za inspirację. Gwarantuję, że ich zdjęcia będą świetną motywacją na nadchodzący tydzień :)

Bohaterką tego wpisu jest Angelica Kathleen Gonzalez. Ta 21-letnia mieszkanka Florydy ma na swoim koncie 2 nagrody związane z zawodami NPC. Oto powód, dla którego uważam ją za niesamowitą motywację:


Źródło: workowt.com


Angelica w jednym z wywiadów przyznała, że od zawsze prowadziła aktywny styl życia. Początkowo jednak koncentrowała się jedynie na treningach cardio, gdyż obawiała się, że ćwiczenia siłowe nadadzą jej zbyt męski wygląd. Po upływie czasu przekonała się,że się myliła. Poniżej prezenruję jej zdjęcie "przed i po":

Źródło: leanbulk.com
Osobom znającym język angielski polecam wywiad z Angelicą: KLIK.  Bardzo motywuje i daje sporo do myślenia. Poniżej jeszcze kilka zdjęć:
Źródło: Fanpage NPC Angelica Kathleen na Facebook'u

Źródło: Fanpage NPC Angelica Kathleen na Facebook'u

Źródło: workowt.com


Źródło: Fanpage NPC Angelica Kathleen na Facebook'u


Źródło: Fanpage NPC Angelica Kathleen na Facebook'u

Co o niej sądzicie? Chciałybyście mieć tak umięśnione ciało, czy sądzicie, iż jest toprzesada? Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii!
Pozdrawiam!




czwartek, 18 lipca 2013

Złoto za schudnięcie w Dubaju

Dzień dobry.
Moje ponowne zniknięcie spowodowane było wyjazdem. Ostatnie kilkanaście dni spędzonych z dala od miejsca zamieszkania pozwoliło mi wypocząć. Nie byłam świadoma, jak bardzo tego potrzebowałam. Czas ten oczywiście spędziłam aktywnie - kilkunastokilometrowe spacery, długie wędrówki rowerowe.... Co prawda, wzięłam sobie wolne od biegania i treningów, ale mimo to starałam się nie popadać w zbytnie lenistwo.
Podczas wczorajszego powrotu do domu w jednej z polskich stacji radiowych usłyszałam niezwykle interesującą z punktu widzenia fitblogerki wiadomość. Pojawiła się także na kilku portalach informacyjnych.

Władze Dubaju, w ramach programu walki z otyłością, postanowiły podjąć dość nietypowe środki. Osoby, które w ciągu miesiąca stracą 2 kilogramy wagi, będą miały szansę na poprawienie stanu swoich portfeli, i to w dużym stopniu. Rozlosowane zostaną 3 złote monety o wartości 20 tysięcy dirhamów (około 5400 dolarów). Jeśli chodzi o pozostałych uczestników, między nich rozdzieli się kolejne 200 tysięcy dirhamów. Chętni kandydaci zostaną zważeni w dubajskim parku, dostaną także porady od dietetyków i lekarzy

Dubaj / Źródło obrazka: tapetyczne.pl

Więcej informacji znajdziecie TUTAJ.

Co o tym sadzicie? Ja jestem pod wrażeniem pomysłowości władz Dubaju, jednak jako realistka nie wyobrażam sobie podjęcia takiego przedsięwzięcia w Polsce :)
Czekam na Wasze komentarze!
losowaniu - trzy pierwsze osoby otrzymają złotą monetę o wartości 20 tys. dirhamów (około 5400 dolarów), a pomiędzy pozostałych uczestników zostanie rozdzielone kolejne 200 tys. dirhamów (około 54 tys. dolarów).
losowaniu - trzy pierwsze osoby otrzymają złotą monetę o wartości 20 tys. dirhamów (około 5400 dolarów), a pomiędzy pozostałych uczestników zostanie rozdzielone kolejne 200 tys. dirhamów (około 54 tys. dolarów).losowaniu - trzy pierwsze osoby otrzymają złotą monetę o wartości 20 tys. dirhamów (około 5400 dolarów), a pomiędzy pozostałych uczestników zostanie rozdzielone kolejne 200 tys. dirhamów (około 54 tys. dolarów).losowaniu - trzy pierwsze osoby otrzymają złotą monetę o wartości 20 tys. dirhamów (około 5400 dolarów), a pomiędzy pozostałych uczestników zostanie rozdzielone kolejne 200 tys. dirhamów (około 54 tys. dolarów).
losowaniu - trzy pierwsze osoby otrzymają złotą monetę o wartości 20 tys. dirhamów (około 5400 dolarów), a pomiędzy pozostałych uczestników zostanie rozdzielone kolejne 200 tys. dirhamów (około 54 tys. dolarów).
losowaniu - trzy pierwsze osoby otrzymają złotą monetę o wartości 20 tys. dirhamów (około 5400 dolarów), a pomiędzy pozostałych uczestników zostanie rozdzielone kolejne 200 tys. dirhamów (około 54 tys. dolarów).
W ramach programu walki z otyłością władze Dubaju postanowiły nagrodzić złotem mieszkańców tego emiratu, którzy w ciągu miesiąca stracą ponad dwa kilogramy wagi - poinformowały lokalne media.
W ramach programu walki z otyłością władze Dubaju postanowiły nagrodzić złotem mieszkańców tego emiratu, którzy w ciągu miesiąca stracą ponad dwa kilogramy wagi - poinformowały lokalne media.

czwartek, 4 lipca 2013

Jak wyszczuplić twarz i zapobiec zmarszczkom?

Dzień dobry!
 Dzisiejszy post poświęcę ćwiczeniom,które zapewne większość z nas pomija podczas codziennego treningu. A wielka szkoda, gdyż tak zwany aerobik twarzy ma bardzo wiele zalet.

 Czym jest aerobik twarzy?
Źródło: how-to-look-younger-without-surgery.
blogspot.com
To nic innego, niż serie ćwiczeń angażujących mięśnie twarzy. Ma własciwości odmładzające: redukuje zmarszczki i poprawia kontur twarzy. Regularnie powtarzany może przynieść efekty podobne do... liftingu twarzy!

Im jesteśmy starsi, tym bardziej wydłużają się nasze mięśnie twarzy. Są one ściśle związane ze skrórą twarzy - gdy się rozciągają, rozciąga się również skóra. Tego typu "treningi" mogą w naturalny sposób uchronić nas przed konsekwencjami starzenia się. Ujędrniając mięśnie, ujędrnimy również skórę. Rozpoczęcie aerobiku twarzy w młodym wieku stanowi świetną inwestycję naprzyszłość. Może także pomóc w pozbyciu się znienawidzonego przez wiele kobiet podwójnego podbródka oraz wyszczuplić twarz. 
Brzmi zachęcająco, prawda? ;)

W Internecie dostępnych jest mnóstwo przykładowych ćwiczeń. Jako, że osobiście wolę filmiki, niż jedynie opisy ruchów, które powinno się wykonać, przedstawiam Wam moim zdaniem najciekawsze:

Ćwiczenia przeciwzmarszczkowe:




Ćwiczenia wyszczuplające twarz:





Co o tym sądzicie? Próbowałyście kiedyś tego typu ćwiczeń? Może jest wśród nas któs, kto już może pochwalić się efektami? :)
Czekam na Wasze komentarze!

niedziela, 30 czerwca 2013

Bloglovin + Akcja motywacyjna na Facebooku

Witam w deszczowe popołudnie.
Dzisiaj krótko, zwięźle i na temat. Post, jak podpowiada sam tytuł, dotyczył będzie dwóch rzeczy. Zacznę od Bloglovin.
W środowisku bloggerskim ostantio bardzo popularne stało się używanie Bloglovin. Krąży pogłoska, że wkrótce ma zniknąć usługa Google Read. Nie wiem, w jakim stopniu jest to prawdą, ale wyznaję zasadę "przezorny zawsze ubezpieczony" :) Dołączyłam więc i ja, zachęcam do śledzenia bloga za pośrednictwem tego serwisu:

Follow my blog with Bloglovin

Na moim Facebookowym fanpage trwa właśnie akcja motywacyjna zachęcająca do aktywności fizycznej w celu dokonania ostatnich poprawek przed tegorocznym debiutem w bikini :) Zapraszam do polubienia: KLIK.
Oto przykładowe zdjęcie motywacyjne. Więcej takich znajdziecie na Facebooku Madame Magnifica:
Źródło: Instagram

Pragnę zaznaczyć, że zdjęcia publikowane przeze mnie na fanpage'u nie są moją własnością i pochodzą z Internetu.

Pozdrawiam!

wtorek, 25 czerwca 2013

3 miesiące z Ewą Chodakowską - czy warto?

Witam Was serdecznie!
Nadszedł czas na podsumowanie moich 3 miesięcy z treningami Ewy Chodakowskiej, która z dnia na dzień zyskuje coraz to większą popularość. Gdy zaczynałam przygodę z programem tej Pani, na Facebooku opcję "Lubię to!" zaznaczyło niespełna 10 z moich znajomych. Dziś ta liczba przekracza 45 osób, co bardzo mnie cieszy. Oczywiście nie twierdzę, że to moja zasługa. Mam nadzieję, że nie poprzestali oni na śledzeniu motywujących wpisów Ewy i tak jak ja zmienili coś w swoim życiu.

Podsumowanie miesiąca 1.: KLIK
Ewa Chodakowska
/Źródło: afterparty.pl
 


Miesiąc 2.: KLIK


Jakie zmiany zauważyłam po upływie 3 miesięcy?

Zmianie na lepsze uległo nie tylko moje ciało, ale także i dusza. Stałam się pewniejsza siebie, świadoma swojej atrakcyjności. Niemal zupełnie pozbyłam się kompleksów. Zaakceptowałam swój wygląd, chociaż pozostało jeszcze kilka mankamentów, nad którymi będę usilnie pracowała.


Moje pomiary początkowe: 16.01.2013

talia - 70 cm

brzuch - 85 cm

biodra - 87 cm

uda - 58 cm

Po 3 miesiącach: 16.04.2013

talia - 65 cm

brzuch - 77 cm

biodra - 80 cm

uda - 55 cm

Mam typową figurę gruszki, dlatego uda chudną mi najwolniej.
Zdjęć nie posiadam z powodu awarii, którą przeszedł mój komputer, o czym wspominałam wcześniej.

Jak ćwiczyłam?

Nie posunę się do stwierdzenia, jakobym rygorystycznie i bezwzględnie przestrzagała ustalonego planu ćwiczeń, gdyż bywało różnie. Decyzje o treningu na dany dzień podejmowałam dość spontanicznie. Wyznaczałam sobie cele, zapisywałam postępy i analizowałam je. Plany z poprzednich miesięcy znajdziecie w oddzielnych postach, do których linki podałam u góry. Poniżej rozpiska z przełomu marca i kwietnia:


Czewrone kratki to dni, w których pominęłam ćwiczenia. Planowałam jeden taki dzień tygodniowo, przeznaczony na regenerację mięśni. Pozostałe wynikły z problemów zdrowotnych.

Jak się odżywiałam?

Zasad zdrowego odżywiania staram się przestrzegać od kilku lat ze względu na problemy zdrowotne, których padłam ofiarą.Nawyków żywieniowych niemusiałam zbytnio modyfikować, więc miałam poniekąd ułatwione zadanie. Jedyną zmianą było spożywanie na śniadanie owsianki. Poświęciłam temu oddzielny post: KLIK

Moje stanowisko na temat osoby Ewy Chodakowskiej....

Wraz ze wzrostem popularności, na Ewę spada coraz to większa fala krytyki. Nie jest to niczym nowym, gdyż "hejtrzy" znajdą się zawsze i wszędzie.Zarzuty wobec "trenerki całej Polski" bywają różne - że jest hochsztaplerką, że w istocie nie ma pojęcia o fitnessie, że się "sprzedała".... O ile jej faktycznych umiejętności nie zamierzam oceniać, gdyż wychodzę z założenia, że mogą to robić jedynie profesjonaliści, o tyle ostatniej obiekcji nie jestem w stanie pojąć. Ewa stara się unikać szumu medialnego wokól siebie, co widać. Gdyby faktycznie miała parcie na szkło, wywiady z nią możnaby było znaleźć w każdej kolorowej gazecie. Nie zapominajmy, że trener fitness to jej zawód, więc nie może tego robić całkowicie charytatywnie ;)

Podsumowując...

Czy warto podjąć 3-miesięczne wyzwanie Ewy? Zdecydowanie tak! Osiągnięcie efektów wizualnych jest kwestią indywidualną i w dużej mierze zależy od naszych genów. Część osób spore zmiany zauważa po miesiącu, inni po dłuższym czasie. Istotną rolę odgrywa także to, w jakim "stanie" znajduje się ciało rozpoczynającego treningi. Niemożliwe jest, aby w 3 miesiące pozbyć się mankamentów, na które pracowało się latami, prowadząc siedzący tryb życia i żywiąc się tzw."śmieciowym jedzeniem". Najważniejsze to nie poddawać się i nie wrócić do starych nawyków po zakończeniu wyzwania. 
Za to właśnie odczuwam największą wdzięczność Ewie: zdołała mnie zmotywować do regularnych treningów. Płyty zamieniłam na karnet w klubie fitness, rozpoczęłam także przygodę z bieganiem, o czym wspominałam w poprzednich postach. Jestem nowym człowiekiem - jeszcze nie w idealnym ciele, ale wszystko przede mną. Jestem już blisko celu, ale nie zamierzam spocząć na laurach.

Ewo, dziękuję Ci! <3

A Wy, ćwiczyłyście z Ewą? Jeśli tak, piszcie w komentarzach o swoich efektach, Jestem ich niesamowicie ciekawa.
Pozdrawiam gorąco!


niedziela, 9 czerwca 2013

Sportowiec w sieci...

Dzień dobry!
Ostatnio natknęłam się na bardzo ciekawy serwis internetowy, pełen inspiracji i motywacji. Sądzę, że każdy polski internauta słyszał o stronie Demotywatory.pl, która jakiś czas temu zrobiła ogromną furrorę, publikując treści humorystyczne. Strona Napieramy.pl to odpowiednik "Demotów" dla osób, które  nie wyobrażają sobie dnia bez porządnego treningu :) Taka inicjatywa bardzo do mnie przemawia. W życiu każdego z nas zdarzają się dni, gdy kompletnie nie mamy na nic ochoty, nie mówiąc już o ruszeniu się z kanapy i rzucieniu się w wir ćwiczeń. Z własnego doświadczenia wiem, że blogi i strony poświęcone takiej tematyce mogą bardzo pomóc. Oto kilka przykładowych obrazków, dzięki którym napewno nie odpuszczę sobie dzisiejszego wieczornego biegu:








Co o sądzicie o takim sposobie motywacji? Jakie są Wasze sposoby na "przegonienie lenia"? Pozdrawiam i czekam na komentarze!

piątek, 7 czerwca 2013

Wybaczcie tak długą przerwę...

Witam Was bardzo serdecznie po dość długiej, ponad miesięcznej przerwie...
Spowodowana była kilkoma przeciwnościami losu, kompletnie niezależnymi ode mnie. Ale, jak to się mawia,"raz na wozie, raz pod wozem". Dziękuję Wam zawszystkie ciepłe słowa i pytania, czy aby napewno żyję :) W dodatku mam problemy z klawiaturą, tak więc wybaczcie wszelkie literówki.
Co się zmieniło w ciągu tego miesiąca? Wiele rzeczy. Przede wszystkim uczyniłam coś, na co do tej pory brakowało mi odwagi - zapisałam się na siłownię! Na razie uczęszczam na zajęcia fitness, najczęściej BUP, zumba lub pilates. Przyznam szczerze, że trening w grupie osób to zupełnie coś innego. Czuję, że potrafię dać z siebie o wiele więcej, niż podczas ćwiczeń w domowym zaciszu. Bez wątpienia motywująco działa na mnie atmosfera panująca na zajęciach. Instruktorki na mojej siłowni są niezwykle sympatyczne i potrafią zmotywować, by walczyć z całych sił. Dodatkowo, będąc swego rodzaju perfekcjonistką, odczuwam potrzebę rywalizacji z innymi uczestniczkami zajęć. O ile ta cecha charakteru być może nie zawsze pomaga mi w codziennym życiu, to siłowni się przydaje. Gdy odczuwam niesamowite zmęczenie i jestem pewna, że nie wytrzymam ani sekundy dłużej, patrzę na pozostałe panie i myślę: "Nie poddam się tak łatwo!  Skoro one potrafią,to i ja mogę!" :)

Źródło:Pinterest

Jako, że odkąd skończyłam 3-miesięczne wyzwanie z Ewą Chodakowską upłynęło już sporo czasu, spodziewajcie się niebawem wpisu z moim podsumowaniem tego programu. Obiecałam Wam go, a więc się pojawi - nie rzucam słów na wiatr :)

A jak jest z Wami, ćwiczycie na siłowni? Są tu jakieś fanki zumby?
Pozdrawiam i czekam na Wasze komentarze!

sobota, 27 kwietnia 2013

Wróciłam :)

Dobry wieczór!
Wybaczcie mi, że tak długo nie publikowałam żadnych postów, ale powodem tego zaniedbania było nic innego, niż awaria komputera. Z nieznanych mi przyczyn przestał działać Internet i musiałam oddać "peceta" do serwisu. Doprowadzenie wszystkiego do porządku zajęło mnóstwo czasu :(.

Jednakże przerwa w blogowaniu nie oznaczała przerwy w ćwiczeniach :) W trakcie mojej nieobecności dobiegły końca 3 miesiące z Ewą Chodakowską. Efekty, zgodnie z obietnicą, opublikuję w ciągu najbliższych kilku dni. Uważni czytelnicy być może natknęli się na moje tak zwane "przebąkiwanie" o rozpoczęciu biegania. Nie jestem osobą, która rzuca słowa na wiatr - podjęłam to wyzwanie!

:)) / Źródło: Weheartit


Kilkanaście dni temu zawitała do nas długo oczekiwana wiosna. Zgaduję, że wszystkie przyjęłyśmy to z ogromną ulgą. Aura za oknem niesamowicie motywuje mnie do działania. Mam więcej siły i energii nie tylko na ćwiczenia fizyczne, ale i na rozwój swego umysłu (czytaj: spędzanie wieczorów przy podręcznikach :) ). Zawdzięczam to codziennym dwukilometrowym marszom. Według Endomondo, którego używam podczas biegania, podczas jednego takiego spaceru spalam około 100 kcal.
Jeśli chodzi o bieganie, moje osiągnięcia nie są jeszcze imponujące. Podczas ostatniego treningu przebiegłam 2.32 km w 22 minuty i 23 sekundy. Niestety,jak to na początku bywa, nie jestem w stanie biec bez przerwy 20 minut - podejrzewam, że w ciągu tych 22 minut łapiąc oddech przeszłam jakieś 3-4. . Mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni. Zauwazyłam, że za każdym razem biegnę dalej i szybciej. Ta świadomość sprawia, że czuję się niesamowicie. Zapewne rozumieją mnie wszyscy biegacze :).

Źródło: Weheartit 


A jak tam u Was? Czy wiosna zainspirowała Was do wprowadzenia zmian w swoim życiu? Może znajdą się tu jakieś biegaczki lub biegacze?
Czekam na Wasze komentarze!

niedziela, 7 kwietnia 2013

Owsianka: dlaczego powinniśmy ją jeść?


Dzień dobry :)
Zanim przejdę do sedna dzisiejszego postu, chciałabym Wam bardzo serdecznie podziękować za rosnące zainteresowanie blogiem. Obserwatorów i fanów na Fb jest coraz więcej, co mnie bardzo cieszy i daje niesamowitą motywację do dalszego pisania bloga. Jeśli jeszcze widziałaś strony Madame Magnifica na Facebooku, kliknij TUTAJ. Ten blog i fanpage są dla Ciebie!

Z dzisiejszego posta dowiecie się, dlaczego warto włączyć owsiankę do swojego codziennego menu. Jest ona idealnym posiłkiem na śniadanie nie tylko dla osób, które pragną pozbyć się zbędnych kilogramów, ale dla każdego, kto ceni sobie zdrowie. Ma bardzo mało kalorii i jest w stanie dostarczyć nam energii na cały dzień.
Źródhttp://w-spodnicy.ofeminin.pl/
Przede wszystkim owsianka zawiera dużo błonnika, który poprzez wchłanianie zbędnych ilości wody wspomaga nasze procesy trawienne. Jest on niezbędny w walce o płaski brzuch. Pomaga także kontrolować poziom glukozy we krwi, co zmniejsza ryzyko zachorowania na cukrzycę. Prawdopodobnie może okazać się skuteczny w zwalczaniu niektórych nowotworów.
Oprócz cudownego błonnika, owsianka zawiera wiele witamin (np. witamina B. odpowiedzialna za prawidłowe funkcjonowanie mózgu i układu nerwowego), minerałów i przeciwutleniaczy, białka, węglowodanów złożonych i żelaza. 
Podobno owsianka działa także zbawiennie na cerę i włosy (na swoim blogu wspominała o tym Anwen).



Jak przygotowuję owsiankę?
W rondelku łączę ze sobą szklankę płatków owsianych górskich i szklankę wody lub szklankę mleka (w zależności od tego, na co akurat mam ochotę). Podczas gotowania dodaję cynamon, wiórki kokosowe, rodzynki - wszystko, co znajdę w szafce i co moim zdaniem nadaje się do tej potrawy ;) Po około 3 minutach gotowania jest gotowa do spożycia. Wtedy można dołączyć owoce. Najczęściej spożywam ją z bananem lub z truskawkami, jagodami czy malinami (obecnie kupuję te mrożone - nie mogę doczekać się sezonu letniego, gdy będzie można użyć tych świeżych).

Ja włączyłam ją do swojego codziennego menu, a Wy? Co najchętniej jecie na śniadanie?
Pozdrawiam!

piątek, 5 kwietnia 2013

Plan treningowy: miesiąc 2

Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam plan ćwiczeń, według którego trenowałam podczas drugiego miesiąca zmagań z programem Ewy Chodakowskiej. Efekty i wrażenia opisałam już wcześniej w tym poście: KLIK


Podobnie jak w przypadku planu z pierwszego miesiąca (KLIK), na zielono zaznaczyłam dni, które udało mi się poświęcić na treningi Ewy, na różowo inne ćwiczenia, na niebiesko dni przeznaczone na regenerację, a czerwone iksy to opuszczone treningi. Jak wspomniałam w poście o efektach, na początku marca dopadła mnie grypa, która uniemożliwiła mi ćwiczenia na prawie 2 tygodnie. Czułam się z tego powodu okropnie - próbowałam ćwiczyć, ale od razu zaczynały się zawroty głowy. Stwierdziłam, że lepiej się nie narażać i porządnie wypocząć. Niestety, później miałam problemy z powrotem do ćwiczeń - przez chorobę moja kondycja uległa pogorszeniu. Oczywiście nie poddałam się i walczyłam tak mocno, na ile pozwalały mi siły :)
Jak można zauważyć, drugi miesiąc był bardziej urozmaicony. Nie skupiałam się już tylko na skalpelu, dodałam ćwiczenia Mel na pupę i nogi orz 15-minutowe kręcenie hula-hop, z którym niestety zdarzało mi się przesadzić, o czym świadczyły bolesne siniaki. 

Gdy tylko dobiegnie końca mój trzeci miesiąc, obiecuję podzielić się z Wami efektami, planem oraz swoistym podsumowaniem całego programu Ewy. Na razie wiem jedno - 15 kwietnia z pewnością nie będzie datą, gdy skończę swoją przygodę ze sportem i zdrowym stylem życia. 

A jak tam Wasze ćwiczenia? Co Was najbardziej motywuje?
Pozdrawiam!


źródło: Pinterest


czwartek, 4 kwietnia 2013

Inspiracja fitness: Gdy Ty się obijasz...

Dzień dobry!
Z własnego doświadczenia wiem, że nic nie daje większego "kopa" motywacyjnego, niż zdjęcia osób, którym udało się dopiąć swego. Dlatego właśnie postanowiłam stworzyć cykl inspiracji, w którym będę Was zasypywała motywującymi zdjęciami.
Jeśli zastanawiasz się, czy warto dzisiaj ruszyć się sprzed komputera i zacząć ćwiczyć, jest to post dla Ciebie. Pamiętaj - w czasie, gdy Ty się obijasz, ktoś inny pracuje na piękne ciało!









Zdjęcia umieszczone w tym poście nie są moją własnością  i pochodzą z Internetu.
I jak, zmotywowane? W takim razie do dzieła!
Która przemiana najbardziej Wam się podoba?
 Trzymam za Was kciuki!

Walka z boczkami

Dzień dobry :)
Jakiś czas temu jedna z moich ulubionych fitblogerek ogłosiła na swoim blogu miesiąc walki z boczkami. Wiele osób uważa, że jest to jedna z najbardziej kłopotliwych partii ciała. Niestety, również zaliczam się do tego grona. Moja górna partia brzucha chudnie nieco szybciej, niż dolna, przez co boczki są jeszcze bardziej widoczne,niż były. Do tej pory nie walczyłam z nimi w żaden konkretny sposób, jedynie kilka razy w tygodniu kręciłam hula-hop. Zdaję sobie sprawę, że jest to poniekąd wina mojej skłonności do słodyczy, których czasami nie potrafię sobie odmówić :)
W ciągu najbliższego miesiąca zamierzam to zmienić! Do codziennego treningu dołączam ćwiczenia Tiffany, zachwalane przez wiele dziewczyn:



Oprócz tego, co drugi dzień planuję uskuteczniać masaże specjalną rękawicą oraz wsmarowywać serum Eveline.
Zastanawiam się także nad domowymi peelingami kawowymi - ponoć są niezawodne, jeśli chodzi o walkę z cellulitem. 4 łyżki kawy mielonej zalewamy wrzątkiem i czekamy, aż wystygnie. Następnie dodajemy około 1 łyżki żelu lub balsamu wyszczuplającego oraz  łyżeczkę cynamonu. Mieszamy ze sobą wszystkie składniki i  wmasowujemy w problematyczne partie ciała pod prysznicem. "Przepis" ten znalazłam na jednym z motywujących fanpage na Facebook'u i wydaje mi się bardzo kuszący :)

A Wy, macie podobny problem? Jeśli tak, walczcie wraz ze mną! Do lata zostało już niewiele czasu.

Brzuszek niestety nie mój... Jeszcze! :)
/Źródło: Weheartit


Pozdrawiam!

wtorek, 2 kwietnia 2013

Plan treningowy: miesiąc 1

Pojawiło się zainteresowanie moim planem treningowym. Padały pytania o ćwiczenia, jakie wykonywałam oraz o ich częstotliwość, aby uzyskać efekty. Poniżej przedstawiam mój plan treningów z pierwszego miesiąca zmagań, czyli od 15 stycznia do 15 lutego 2013.


Kolorem zielonym zaznaczyłam dni, które udało mi się poświęcić na treningi z Ewą, a różowym inne ćwiczenia. Ze względów zdrowotnych opuściłam 3 treningi. 
Bardzo ważną rzeczą jest wyznaczenie sobie jednego dnia w tygodniu, który poświęcimy na odpoczynek. W ten sposób dajemy mięśniom szansę na regenerację i zmniejszamy ryzyko tak zwanego "przećwiczenia się". Zdaję sobie sprawę z tego, że ten plan nie jest idealny - dopiero rozpoczynałam swoją przygodę z ćwiczeniami. Jednak, pomimo popełnionych błędów, efekty się pojawiły, o czym pisałam TUTAJ. Dodam, że nie przestrzegałam żadnej szczególnej diety - zdarzały się dni, kiedy dojadając poświąteczne zapasy słodyczy, pochłaniałam nawet tabliczkę czekolady dziennie. Obecnie bardziej uważam na to, jak się odżywiam, o czym będę pisała w kolejnych postach.



A jak wyglądają Wasze plany ćwiczeń? Prowadzicie podobne zestawienia? Zakładacie z góry, na czym będziecie się koncentrować w danym tygodniu? Czekam na Wasze wypowiedzi.
Pozdrawiam i zabieram się za Skalpel 2 :))



poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Co pić, by schudnąć?

Witam.
Święta dobiegają końca, a więc czas powrócić do rzeczywistości. Jak zapewne doskonale wiecie, właściwa dieta w połączeniu z ćwiczeniami to klucz do sukcesu w walce o wymarzoną figurę. Jednak wiele z nas zapomina o tym, że niezwykle ważne jest nie tylko to, co jemy, ale także to, co pijemy.

Oto lista  napojów, które z pewnością bardzo Wam pomogą:

  • zielona herbata - ma nieskończenie wiele zalet :) Przede wszystkim pobudza działanie metabolizmu i usuwa zbędne produkty przemiany materii, co sprzyja odchudzaniu. Działa pobudzająco, hamuje rozwój bakterii w układzie pokarmowym, obniża ciśnienie, przeciwdziała zakrzepom krwi, chroni zęby przed próchnicą, jest bogata w witaminy C, E, B, sole mineralne oraz garbniki, zapobiega powstawaniu nowotworów, pobudza działanie pęcherza moczowego, co przyspiesza proces wydalania toksyn z organizmu. Picie 3-4 szklanek dziennie może nam pomóc spalić 100 dodatkowych kalorii.
  • woda - to zdecydowanie najzdrowsza rzecz, jaką możemy wypić. Dodaje energii, obniża poziom stresu. Wypicie szklanki wody przed posiłkiem obniży poziom apetytu, natomiast szklanka H2O z cytryną o poranku świetnie wpłynie na oczyszczenie (tzw. detoks) organizmu. Oprócz tego, pijąc wodę podczas wysiłku fizycznego możemy ćwiczyć dłużej i intensywniej. Dodatkowo wpływa korzystnie na stan naszej skóry i trawienie, a także pomaga usunąć kamienie nerkowe.
  • czarna kawa - zbawiennie wpływa na metabolizm. Oprócz tego poprawia pamięć i ułatwia koncentrację. Dodatkowo zmniejsza ryzyko zachorowania na marskość wątroby, chorobę Parkinsona, cukrzycę typu II, raka jelita i wątroby oraz próchnicę zębów.
  • świeże soki warzywne i owocowe -  ich właściwości są zależne od tego, z jakich owoców lub warzyw są zrobione. Jak powszechnie wiadomo, są to niezbędne składniki zdrowej i zbilansowanej diety.


Do swojego jadłospisu warto także włączyć mleko. Najzdrowsze jest kozie, które zostało zaliczone do żywności funkcjonalnej (produkty, które oprócz funkcji odżywczej, mają także działanie prozdrowotne) przez naukowców z Uniwersytetu w Granadzie.
Unikajmy sztucznych napojów słodzonych (np. coli), sklepowych "soków" (przed sięgnięciem po nie warto rzucić okiem na skład - pozytywnym wyjątkiem są soki typu "100%") i alkoholu.

Źródło: weheartit

Uwaga: nie jestem lekarzem ani specjalistą w dziedzinie żywienia. Swoją wiedzę opieram na wiadomościach dostępnych w Internecie, pochodzących z w miarę wiarygodnych stron. Jednak, planując zmianę trybu odżywiania, warto skorzystać z porad dietetyka czy choćby lekarza rodzinnego - tak dla własnego bezpieczeństwa i zdrowia :) Róbmy wszystko "z głową"!

Co myślicie o liście przygotowanej przeze mnie? Czy uważacie, ze napoje są ważne w takim samym stopniu, jak żywność? Czekam na Wasze opinie w komentarzach.
Pozdrawiam!

piątek, 29 marca 2013

Moje włosomaniactwo

Dzień dobry!
Jak zapewne każda z Was zauważyła, w blogosferze powstaje mnóstwo stron dotyczących pielęgnacji włosów. I nic dziwnego - wszystkie marzymy o tym, by pięknie wyglądać :)
Moje tak zwane "włosomaniactwo" rozpoczęło się podczas ubiegłej jesieni. Po powrocie z fantastycznych wczasów w Chorwacji zauważyłam, że wskutek ogromnej ilości słońca i słonej wody morskiej moje włosy stały się lekko przesuszone. Dotychczas nie miałam z nimi żadnych problemów - zawsze był zdrowe i grube. Fryzjerzy nie mogli się ich nachwalić ;) W poszukiwaniu rozwiązania tego problemu natrafiłam na bloga Anwen... i wsiąknęłam! Dzięki jej wskazówkom udało mi się doprowadzić włosy do poprzedniego stanu. Jak to zrobiłam? Poniżej kilka słów o kosmetykach oraz odrobina porad.


1. Maski Kallos Carota i Latte - genialne! Sporo o nich słyszałam, ale nie wiedziałam, czy będą odpowiednie dla moich włosów, dlatego zdecydowałam się na małe opakowania. Sprawiają, że włosy stają się pełne blasku, miękkie i pięknie pachną. Niestety, efekt nie utrzymuje się zbyt długo i należy ich używać co 2-3 mycia.
2. 2-minutowa wzmacniająca maska Pantene - jak na 2-minutową maskę, jest całkiem dobra. Ciekawa alternatywa dla Kallosa, gdy nie mamy wiele czasu lub sił.
3. Odżywka Dove - pokochałam wszystkie odzywki z tej serii. Pięknie pachną i świetnie działają, doskonałe do mycia metodą OMO.
4. Szampony Green Pharmacy - ogromny plus za skład bez parabenów, sztucznych barwików, SLS i SLES. Niestety, po umyciu włosy strasznie się plączą.
5. Nowa linia Timotei, również bez silikonów i parabenów - odżywki mają wspaniały, owocowy zapach, a szampon zapewnia włosom świeżość na długo.
6. Olejek kokosowy Vatika - chyba nikomu nie trzeba go przedstawiać :) Niestety, jeśli chodzi o moje włosy, nie jest faworytem - mam wrażenie, że użycie tego oleju powoduje wręcz odwrotny efekt  - następnego dnia włosy są suche i splątane.
7. Suchy szampon Isana - jestem z niego bardzo niezadowolona. Nie podoba mi się zapach, który kojarzy mi się z odświeżaczem samochodowym.
8. Odzywka w sprayu Gliss Kur - używam jej przed porannym szczotkowaniem włosów. Ma ciekawy zapach i nadaje włosom miękkość oraz połysk.
9. Serum przeciw rozdwajającym się końcówkom Pantene - i znowu pomyłka. Odniosłam wrażenie, że rozdwojonych końcówek przybyło.
10. Balsam do włosów Argande - uwielbiam! Przepiękny zapach, który pozostaje na włosach na długo. Nadaje im blask i miękkość, czyli to, co lubię najbardziej.

Raz na jakiś czas laminuję moje włosy, które uwielbiają ten prosty i tani zabieg. Jestem przeciwna wszelkim suplementom diety, gdyż moim zdaniem jest to niepotrzebne zatruwanie organizmu. Z tego powodu zdecydowałam się na siemię lniane, którego cudownymi właściwościami zachwycało się wiele blogerek. Jestem już w połowie 3-miesięczej kuracji - opiszę efekty, gdy tylko dobiegnie ona końca.

Źródło obrazka: weheartit /
Swoje włosy pokażę Wam, gdy w końcu uda mi się wybrać do fryzjera :) Pomimo intensywnej pielęgnacji, podczas zimy  strasznie przesuszyły mi się końcówki.

Dodatkowo dokonałam zakupu szczotki z naturalnego włosia, która sprawdza się doskonale. Przestałam czesać mokre włosy zaraz po umyciu. Jedynym grzechem, który wciąż popełniam jest spanie z mokrą głową.  Robiłam tak przez całe życie i pomimo wielu opinii włosomaniaczek, jakoby używanie suszarki wyrządzało mniejsze szkody, robię tak nadal. Dlaczego? Po prostu jestem zbyt leniwa, aby wstawać pół godziny wcześniej ;)

A jak wygląda Wasza codzienna pielęgnacja włosów? Jakich kosmetyków używacie? Należycie do grona włosomaniaczek? :)

Pozdrawiam!